Budowa tarasu z modrzewia syberyjskiego

16 lutego 2020 Autor Ogród na dachu 0

W tym poście pokażę Wam jak powstawał nasz taras. To co było istotne, na co musiałem zwracać szczególną uwagę to zakaz ingerowania w strop dachu garażu podziemnego, który znajduje się pod warstwą usypanej ziemi. Taras został zbudowany na bloczkach betonowych, które na małej podsypce z szybkoschnącego betonu po prostu leżą na ziemi. Sprawdziło się to bardzo dobrze, taras do dziś się trzyma świetnie.

Pomysł na taras powstał w głowie na podstawie tego co znalazłem w Internecie. Koniecznie miał być zadaszony i częściowo zasłonięty, by tworzyć komfortową przestrzeń. Pomysł przelałem na papier, pomierzyłem i kupiłem materiały. W budowaniu tarasu nie miałem żadnego doświadczenia. Wystarczyło kilka filmików na YouTube by wdrożyć porady w życie 😉

Zerwałem warstwę trawy, wyznaczyłem obrys tarasu i zacząłem rozstawianie bloczków by zorientować się na czym stoję 🙂 Potem wykopałem małe dołki, które zalałem małą warstwą szybkoschnącego betonu. Wszystko rozmieszałem przy pomocy jednej z belek by utrzymać spad w stronę ogródka.

Drugim etapem była budowa belek i dachu. Kilka rzeczy się na to złożyło. Zależało mi na solidnej konstrukcji i zamocowaniu belek w bloczkach betonowych za pomocą kotw. Drugi element to estetyka wykonania. Deski które przyjdą później – ładnie dookoła obudują każdą z belek. Trzeci element to zadaszenie… wybrałem bardzo niewdzięczny okres na budowę tarasu. Luty 2020 był deszczowy a wolałem żeby nie kapało na głowę 🙂

Jak już był dach to zaczęło się kręcenie legarów i na nich desek tarasowych. Pod całą konstrukcją poprowadziłem okablowanie do lampy zewnętrznej z własnym kontaktem, by łatwiej w sezonie było kosić trawnik kosiarką elektryczną.

Po zakończeniu budowy przyszedł czas na impregnację. Posłużył nam do tego olej tungowy kupiony w sklepie budowlanym. Belki pomalowaliśmy ciemniejszą bejcą zabezpieczającą.

Mieliśmy dosyć miejsca na nowym tarasie by komfortowo rozstawić meble tarasowe. Obecnie doszły jeszcze rynny i zbiornik na deszczówkę, mały cień dodaje nam brugmansia a na kratce tarasowej puściliśmy milina amerykańskiego. Mamy komplet, zostaje tylko siąść z lampką wina na tarasie i korzystać z zapachów ogrodu.